Makijaż Inglot

Zacznę niestandardowo – nie od wykonanego makijażu przeze mnie tylko tym razem to ja byłam w roli klientki.
Przy zrobieniu zakupów w Inglocie dostałam propozycję przyjścia na makijaż. Postanowiłam z niej skorzystać i opisać Wam moje wrażenia.

A więc tak Pani, która mnie malowała była bardzo miła (w sumie wypadało żeby była miła), po zaproponowaniu czegoś do picia zabrała się za „robotę”. Bardzo fajny plus za propozycja napicia się kawy, herbaty czy wody z cytryną.

Krok po kroku opowiadała gdzie je używa danego produktu, jaki ma skład i zastosowanie.

Makijaż trwał standardowe 40 min więc czas bardzo fajny – nie zmęczyłam się siedząc i rozmawiając z makijażystką wręcz przeciwnie – opuściłam sklep zrelaksowana.

Makeup po konsultacji ze mną został fajnie dobrany, cienie dobrze zblendowane, kolor pomadki również ok, fluid ciut się odznaczał i przy linii żuchwy był niezbyt dobrze roztarty. Pani użyła rozświetlającego korektora pod oczy w celu zniwelowania cieni zaś korektor do twarzy został pominięty chociaż gdzieniegdzie wypadałoby go użyć.

Usta zostały troszkę zmniejszone (chodzi o górną wargę) jak i niezbyt dobrze pomalowane.

Jeśli chodzi o oczy – ładnie dobrane do siebie kolory, fajne roztarte cienie, ale jedno oko pomalowane wyżej od drugiego.

Po skończonym makijażu zostałam zapytana czy chciałabym zakupić użyte przez wizażystę produkty oraz wręczono mi recepturkę z zapisanymi kosmetykami jakimi był wykonywany makijaż.

Podsumowując mimo małych niedociągnięć było fajnie, ale mój mąż stwierdził, że lepiej maluję się sama 🙂

Aaaa i wielkim ogromnym plusem jak dla mnie było używanie jednorazowych pędzelków do nakładania pomadki i grzebyków do tuszu brawo Inglot

2 Comment

  1. Przyznam, że makijaż uroczy! 🙂

    Do zobaczenia na Beauty Flash w Krakowie.

    1. naatajla says: Odpowiedz

      Do zobaczenia 🙂

Dodaj komentarz